wtorek, 14 sierpnia 2012
Prologue.
Pewne sytuacje sprawiają, że niegdyś cudowne życie traci swoją dawną egzystencję. W szczególności, gdy tracimy ukochane nam osoby. Trudno nam się po tym pozbierać. Jesteśmy niczym dziurawa łódka, którą pozostawiono samą na brzegu. Potrzebujemy pomocy, lecz jej nie chcemy. Odpychamy od siebie wszystkich, zniechęcamy nawet najwytrwalszych. Największym naszym problemem jest to, że nie nadajemy się ona do użytku, ale za wszelką cenę pragniemy wypłynąć na głębokie wody, udawać, że nic się nie stało, że nadal jesteśmy sprawni. Niestety, często kończy się to zatonięciem. Spokojnym, powolnym tonięciem. Dlatego też potrzebujemy wtedy kogoś, kto załata nam wszystkie rany i nada sens naszemu życiu. Kogoś, kto nawet na przekór nam i samemu sobie, udzieli pomocy i uratuje od zagłady. Osoby, która będzie naszym światełkiem w tunelu ...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz